Usiądź i skrzyżuj nogi, zamknij oczy i oddychaj powoli, skup myśli. Czy tylko taka forma jest właściwa? Otóż każdy musi dopasować ją do siebie. Możesz tworzyć swoje koncepcje, łączyć różne techniki. Najważniejsze, że ma być ona dla Ciebie wspierająca.
W ostatnim tygodniu wybrałam formę medytacji w ruchu, która najbardziej do mnie przemawiała. Natłok myśli spowodował, że musiałam je uwolnić. Nic tak dobrze nie działa na moją podświadomość, jak kontakt z naturą ( stąd moje zainteresowania naturo-terapią? hmm… 😉 ). Pierwszy spacer dodał mi tyle energii, choć rozpoczęłam go zaraz po pracy – mogłoby się wydawać, że efekt będzie odwrotny – i postanowiłam kontynuować swoje wyprawy. Na 7 dni udało mi się zdobyć 4 różne szczyty, w 4 różne dni. Dotlenienie, uspokojenie myśli, wewnętrzne szczęście i satysfakcja. To tylko niektóre efekty uboczne.
Początek
Pierwszy dzień nie był taki łatwy – jeśli coś rzadko robisz to odczuwasz to bardziej w początkowych dniach. Idąc w górę samotnie mogłam pobyć totalnie sama ze sobą. Wtedy przyszło do mnie, aby wybrać intencję, z którą chcę pokonać ten szczyt. Każdy krok końcowy pokazywał mi, jak to w życiu bywa czasem możesz się potknąć, są chwilę szczęścia i są chwile załamania. Jedynie co powinniśmy wtedy zrobić to zaakceptować daną chwilę i iść dalej do przodu. Skupiając się na celu. Skupiając się na intencji.
Mijały minuty, potem godziny. Ciesząc się najmniejszym listkiem, grzybkiem, czy drzewem w bliżej nieokreślonym kształcie. W pewnym momencie robiąc ostatnie zdjęcia zachodu słońca zorientowałam się, że w lesie zrobi się ciemno. Nie byłam na to przygotowana, nie posiadając nawet czołówki – zaczęłam biec. Po mimo zmęczenia czas biegu w dół to 30 minut, gdzie wychodząc trwało to ponad półtory godziny. Cieszyłam się słysząc w oddali samochody – wiedząc, że jestem już prawie przy samochodzie.
Ta śmieszna dla mnie przygoda przypomniała mi, jak dobrze spędzić takie chwile ze sobą. Życzę każdemu takiego przejaśnienia umysłu. Za bardzo skupiamy się na codziennej gonitwie. Zapominając czego tak naprawdę chcemy od życia, jakie są nasze pragnienia, do czego w ogóle chcemy dążyć. Jeśli nie zatrzymamy się by posłuchać swego wnętrza – to przestajemy żyć zgodnie ze swoją naturą i samym sobą.
Jedyną drogą do wsłuchania się w swoją intencję jest wewnętrzny spokój, który możemy uzyskać właśnie dzięki takim spacerom w góry z intencją. Medytacja w ruchu. Polecam każdemu. Potem do takiej podróży możecie motywować innych – rodzinę, znajomych, organizować specjalnie wyprawy. Ludzie, których spotykasz na spacerze, czy w górach są uśmiechnięci i szczęśliwi – więc coś w tym musi być. Od najmniejszych maluszków, po osoby starsze. Nawet jeśli wyjeżdżają wyciągiem – to liczy się, że coś robią dla siebie. Potrzebują obecności natury – bo to ona właśnie nas ładuje pozytywną energią.






Pamiętaj jeśli masz pytania, albo pragnienie umówienia się ze mną skorzystaj z kontaktu 👉 KONTAKT


